Link 25.08.2009 :: 22:53 Komentuj (0)

Westham Island, prawie na końcu świata







 




Link 26.08.2009 :: 19:15 Komentuj (1)

Wychowaliśmy potwory


 


 


 


 



 


Bardzo byliśmy dumni z naszego procederu i pyskowaliśmy do wszystkich, którzy zwracali nam uwagę, abyśmy nie karmili szopów. Ale po raz kolejny się okazuje, że opierniczacze mieli rację. Na naszych oczach szopek obalił i powlókł w krzaki ogromną dziką gęś, a to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Jak informuje rzecznik Stanley Parku, prawie sto małych czapelek padło ofiarą tych krwiożerczych bestii w ciągu ostatnich dwudziestu paru dni.


 



 



 



 


Zdaniem władz Stanley Parku sytuacja się pogarsza, a rakuny stały się prawdziwymi siepaczami, którzy sieją nieopisane zniszczenie. Populacja szopów rozrasta się w zastraszającym tempie, a odpowiedzialni za to są dokarmiacze. Czyli my.


 


 



 



 



 


Rakuny są zwierzętami nadrzewnymi i podczas dnia często śpią w czaplich gniazdach. Zdaniem ekspertów, być może przez jakiś czas oba gatunki bezkonfliktowo współżyły na zasadzie zdrowej sublokatorki. Aż tu wtem nagle jedna z szopich rodzin doszła do wniosku, że czemu by nie zjeść czaplątek. I teraz robią to codziennie. Tyle parkowy rzecznik.


 



 



 



 



 



Tak czy inaczej, jest to szczególny sezon. Pogłowie szopów, jak i czapli oraz żurawi wykracza poza wszelkie notowane dotąd statystyki. W parku coraz częściej widuje się kojoty, a nawet kuguary.


Jeszcze tylko brakuje, aby z Westham Island przeflancowały się tu lamy.


 



powered by Blogi i Fotoblogi